2014-09-11

Side Flip

Poziom farta sięgnął tego dnia szczytu. Wszystkie elementy planu zadziałały i żaden nie wydawał się zbędny, przesadzony, czy przeszacowany. Słomy było akurat tyle, by w krytycznym momencie zatrzymać kadłub w odpowiedniej pozycji, liny asekuracyjne zagrały swoją rolę perfekcyjnie, a wózki widłowe po prostu wykonały swoje zadanie.


Był taki moment, gdy nastąpiło przełamanie środka ciężkości i nie było już odwrotu (fot. Wojtek M.)

Emocje były jak w kinie. A spociłem się jak koń. Pomoc w ogarnianiu przynieśli Wojtek i Korba.


Przez chwilę łódka lewitowała

W hali pojawiło się grono gapiów, międzyinnymi właściciel, który poratował stalowym stemplem do podparcia, gdy jeden z wózków musiał zmienić pozycję. Operacja trwała dwie godziny. Kadłub przeszedł kilka centymetrów od konstrukcji podtrzymującej scianę. Ale stoi. We're back in the game!


Aż wreszcie wylądowała na wózku

Później było sprzątanie, przebijanie się przez ramy wręgowe (tunel roboczy) i zastanowienie, jak to szczęśliwie właśnie przebrnęliśmy przez krytyczny moment budowy. Powstała nawet koncepcja na zmianę nazwy łódki na Pieprzony Fart. Z angielskim odpowiednikiem Fucking Fart.

9h, w sumie 351.