2017-07-10

Dźwiganie pokładu

Trzy dni pracy. Tyle zajęło przetrasportowanie pokładu z miejsca gdzie leżał na kadłub. Pomagali mi: nieoceniony jak zwykle tata oraz Julia, Olga i Agnieszka. Sprawa dłużyła się strasznie, bo przenoszenie tej masy piętrzyło wciąż niespodzianki. Pierwszy dzień minął na przeciąganiu wózka za pomocą samochodu. Drzewa, dołki i inne niedogodności terenu wymagały wielu operacji pomocniczych. Potem pokład został podciągnięty do góry, a wózek za pomocą wyciągarek łańcuchowch, centymetr po centymetrze wciągaliśmy do wiaty. Ostatecznie spoczął na swoim miejscu i (o dziwo) okazało się, że pasuje do kadłuba!

Kawał dobrej roboty.

Kolejny mały koniec.





+22h [1427]