2026-07-07
Przedwczoraj dotarliśmy do Łeby i znów czekamy, aż się trochę wydmucha. Droga była niestety cała na silniku, bo cały czas nam wiało w tzw. mordę. I to nawet tak 6-7 B z przelotnymi opadami, więc wyhuśtało nas dobrze i umyło. Fale, nie przesadzam, miały czasem ponad 2m, choć zdjęcie tego nie oddaje. Oraz pękło pierwsze 100 mil!
Z niespodzianek, to odkręcił się nam w drodze ster. Konkretnie to oczko na końcu tłoka siłownika, które trzyma ramię kręcące płetwą steru, więc na trochę straciliśmy sterowność. I urwało przy tym czujnik wychylenia steru - do wymiany. Egzamin za to zdała sterówka wewnętrzna, w której jest sucho, nie wieje, a widok niewiele węższy. Owiewka kokpitu też robi robotę, bo zatrzymuje większość bryzgów, nawet gdy dziób nurkuje w nadchodzącej fali.
Niestety zaczął ciec zbiornik wyrównawczy ciśnienia w instalacji słodkiej wody - na łączeniu fabrycznym, więc po prostu bubel. Czekamy już na nowy, inny. Z tym czekaniem zaś, to zostajemy tu do piątku, bo wreszcie są obiecujące prognozy wiatrów północnych, na których pożeglujemy do Ustki.

+35Nm [115]
Wydralog by Whocares