2025-06-08
Przygoda trwa. Intensywność prac wcale się nie zmniejsza. Spędzam teraz na łódce większość wolnego czasu, nawet nocowałem tam już kilka razy. Udało mi się uruchomić obieg wody zaburtowej i toaletę. Na razie tylko przelewam tam tę wodę z kanału, bo nie działa opróżnianie zbiornika ścieków. Po różnych inspekcjach i próbach zmiany węży i połączeń w końcu rozkręciłem pompę i zdumiałem się, alebowiem zwyczajnie brakuje tam jednej części, bez której po prostu nie ma ssania. Takie to niespodzianki napotykam.
Ponadto naprawiłem moduł silnika i moduł czujników. W pierwszym tylko styki trzeba było poprawić, a w drugim... zapomniałem wlutować jedno połączenie. Walczę jeszcze z filtrem wody zaburtowej do chłodzenia silnika. Okazało się, że zwyczajnie projekt jest słaby i cieknie, jak się nim lekko porusza. A przy pracującym silniku to wszytko tam lata, a nie tylko rusza. Wymiana jednak dzieje się etapami. Najpierw zamówiłem inny filtr, potem dokupiłem wąż do niej, potem klucz, żeby móc rozkręcić starą instalację, a teraz będę czekał na nowy nypel na wąż. Powoli małymi kroczkami.
Z ciekawszych rzeczy, to zrobiłem trap, żeby łatwiej było się z brzegu przedostać na pokład. No i zwiedzam trochę okolicę. Dzikie zakamarki z jednej strony kanału i wypasiony park z drugiej (choć jeszcze w budowie, ale już się dobrze zapowiada). Okolica też trochę zagląda do mnie. Kaczki, łabędzie, mewy i jedna czapla. O wędkarzach nie wspominając. Siadam sobie czasem w kokpicie i czuję się jak na wakacjach. Jak bym pojechał na działkę i robił wiosenne remonty. Oswajam się. Nawet miło tak.


Postanowiłem nie doliczać już godzin budowy, bo ta przecież się zakończyła. Teraz to "prace konserwacyjne". Optymistycznie zacznę więc zliczać przebyte mile morskie. Zaczynamy skromnie.
+0Nm [0]