2025-05-30
Pływa!
Czwartek upłynął na przygotowaniach, czyli zdjęciu plandeki i porządkach. Później, pomimo drobnych perypetii, jak dźwig zakopany w piachu, czy wycinanie słupków z bramy, łódkę udało się zapakować na naczepę. A w piątek z samego rana, w niespodziewanie dobrej pogodzie, przy asyście licznych gapiów i fotoreporterów, kolejny dźwig przeniósł w końcu moje małe dziecko na żywioł, dla którego zostało stworzone.
Z kronikarskiego obowiązku wspomnę jeszcze o uroczystości nadania nazwy, które odbyło się wieczorem. Kilkadziesiąt osób przyszło obejrzeć na własne oczy, czy aby te zdjęcia, które od 11 lat publikuję, nie są tylko bardzo długim żartem. Uczciliśmy tę chwilę szampanem z papierowych kubków i kiełbaskami z ogniska.
Różne niepoukładane refleksje krążą mi po głowie. Pomiędzy zdziwieniem, że to jednak się wydarza, a wdzięcznością za pomoc, której udzieliło mi wielu ludzi, a bez której sen ten by się nie ziścił. Dziękowałem za to już wielokrotnie, ale jeszcze raz nadal nie będzie za dużo - dziękuję Wam. Czuję się, jak bym był w jakimś etapie przejściowym pomiędzy dwoma życiami. Poprzednim, które ukształtowało mnie takiego, jakim dzisiaj jestem, a nowym, które dopiero nadchodzi wraz z nieprzewidywalnymi jeszcze przygodami. Można tylko zacytować klasyka - coś się kończy, coś się zaczyna.



+8h [4765]