2025-06-29
Minione właśnie dwa tygodnie zawierały przerwę kajakową, więc prace na chwilę obniżyły tempo, ale ostatnie dni podkręciły je znowu. Dorobiłem resztę balastu i chyba jest już prosto. Założyłem zamki zatrzaskowe w klapach łóżek, a przy okazji poszpachlowałem nieco szafki, żeby szorstki laminat nie utrudniał korzystania z nich. Najciekawsze były jednak zagadki, na które napotkałem próbując różnych rzeczy.
Po pierwsze, to moduł pogodowy nie chciał gadać z siecią. Tj. chciał tylko czasami. Poprawiałem różne łączenia, zmieniałem kable, walczyłem do drugiej w nocy i okazało się, że to po prostu błąd w moim kodzie. Znalazłem, poprawiłem, rozwiązałem.
Po drugie, o czym już pisałem, to gdzieś uciekało mi napięcie przy uruchamianiu silnika z kokpitu. Po wielu próbach i godzinach rozmyślań trafiłem wreszcie na dobry trop. Problem okazał się niezwykle prozaiczny - za cienkie kable. Kilka godzin zajęło mi więc wypruwanie starej wiązki i zakładanie nowej, przelutowałem bowiem też sterownik z kokpitu, żeby miał wewnątrz grubsze przewody. I działa.
Trzecią zaś zagadką była dymiąca rurka wychodząca z silnika. Tę rozwiązał mi tata, bo to po prostu opary spalania oleju, które powinny trafić do obudowy filtra powietrza. Ale jakoś nie wiedziałem o tym i teraz mam łamigłówkę, jak zmodyfikować tę instalację.
Czyli walka wciąż trwa. Mały kroczkami posuwamy front na przód, ale jeszcze kilka punktów na liście zostało. Tymczasem oddala się wizja spływu Wisłą do morza. Poziom wody znów zrobił sie tragicznie niski, a obfitych i długotrwałych opadów nic nie zapowiada. To będzie kolejna łamigłówka do rozwiązania.



+0Nm [0]