2026-05-19

Do stoczni

Prawie osiem miesięcy minęło, od kiedy zostawiłem Wydrę na lądzie. Tak dawno, że ledwo pamięcią sięgam. Nastał jednak czas, by podjąć temat na nowo. Wróciłem z nowym zapałem, zaczynając od zmian w elektronice (no i przysposobieniu łódki do wodowania oczywiście). Okazało się jednak, że wyświetlacz w kokpicie nie działa, a z wymiennika ciepła w układzie chłodzenia silnika cieknie. Zapał trochę ostygł.

Cóź jednak było robić, gdy dźwig wynajęty, terminy umówione i urlop wzięty. W jednej stoczni zrzucili mnie do wody, w drugiej podjęli. W tej pierwszej nie dogadaliśmy się co do warunków remontu, więc w tej drugiej będę go robił sam.

Daleko nie płynąłem. Kręcę się po tych Górkach Zachodnich, prawie już jak u siebie. Nie obyło się za to bez przygód. Przy nieco większym wietrze (bo przecież wcale nie wielkim), bez miecza, to na wstecznym sterowność jest dość umowna. Jeszcze płynąc pod wiatr, to daję radę, ale jak tylko zaczynam skręcać, to dziób kręci niekontrolowanie. A jeszcze sterownik silnika się zawiesza, jak za szybko chcę zmieniać biegi. I to wszystko przydarzyło się akurat przy wejściu do mariny. Cudem trafiłem w wolne miejsce, choć celowałem w dok do podnoszenia (całkiem gdzie indziej). Dwojąc się na pokładzie z odbijaczami uniknąłem uszkodzenia dwóch zacumowanych łódek i ledwo zaparkowałem między nimi. Ucierpiały tylko słupek elektryczny na pomoście (zawadzony kotwicą z dziobu) i moje ego.

Następnego dnia wiatr przycichł i jakoś udało się do tego doku dotrzeć. Tam mnie z wody podjęto i odstawiono na miejsce remontu. Zacząłem od dziurawienia miecza. Przez te dziury wygrzebywałem ze środka piankę, którą zastąpi balast ołowiany. Przynajmniej taka jest teoria.

Moc wrażeń i niespodzianek uszczupliła nieco tego początkowego zapału, ale coś tam jeszcze z niego zostało. Weryfikuję jednak plany na ten sezon i... nic już nie planuję. Co wyjdzie, to wyjdzie. Tak to zaczyna się tegoroczna podróż w nieznane.


Najpierw do wody

Potem znów na ląd

Dziurawy miecz

(Przelot był tak krótki, że nawet jedna mila się nie uzbierała.) +0Nm [9]