2026-06-25
Uff. Wczoraj nasza genoa wróciła z poprawek i dziś wypłynęliśmy ją wypróbować. Wygląda na to, że działa. Lepsze testy będą, gdy mocniej powieje. Miałem pewne wątpliwości, czy aby szoty powinny tak opierać się na relingach, ale Pan Żaglomistrz mi je rozwiał (w tym miejscu pozdrawiam i polecam Ocean Sails, którzy szybko, fachowo i do tego niezykle uprzejmie załatwili sprawę). Przy cumowaniu znów mieliśmy drobny incydent i nowe obtarcia pojawiły się na burcie. Szpachluję ubytki na bieżąco. Wbrew tym pozorom, odnoszę wrażenie, że idzie nam coraz lepiej.
W międzyczasie również dorobiłem półki w łaziece, a także przykręciłem trochę haczyków oraz pojemnik na papier. Żona, moja boswoman, pierwsza oficerka i majtka pokładowa w jednym, która dzielnie walczyła z zamówieniami (w dwa dni odebraliśmy 14 paczek!), przeorganizowała łazienkę, kuchnię i garderobę. Zrobiliśmy też spore pranie. Niby niewiele, ale pracy dużo. Mimo tych wszystkich dokonań, natłok różnych innych spraw sprawił, że postanowiliśmy nie wypływać w pośpiechu i nasz wielki rejs rozpocząć w poniedziałek. Ciut dłużej pocieszymy się Wisłą Śmiałą.
Tymczasem korzystamy z wakacji i oswajamy się z nowym domem. Okoliczności przyrody są sympatyczne, a rzeczy powoli układają się na właściwych torach. Jest optymizm.


+3Nm [19]