2025-07-27
Kolejny pracowity weekend. Zacząłem od montowania przelotek do taśm w schowkach pod kanapą. Mają one służyć zabezpieczeniu ładunku przed przemieszczaniem się w rozkołysie. Niby nic, a prawie cały dzień się mi z tym zeszło. No a potem zajrzałem do zęzy i się zmartwiłem. Cała zawalona jest czarnym olejem, i to w ilości wykluczającej drobny przeciek. Testy i konsultacje z mechanikiem dały jednak pocieszającą diagnozę. Najprawdopodobniej jest to uszkodzona poduszka pod silnikiem. Tj. jedna z poduszek jest na pewno do wymiany, ale mam nadzieję, że to tylko to, bo w takim przypadku będę mógł to naprawić sam bez demontażu całego silnika. I to jest w tym pocieszające. Chociaż czeka mnie też sporo pracy z czyszczeniem tej zęzy.
Były też jednak pozytywne dodatki. Naprawiłem moduł silnika - wyłamały się lutowania kabelków do wtyczki czujników krańcowych siłownika dźwigni przekładni. Najwyraźniej za dużo nimi szarpałem przy wcześniejszych manipulacjach tym modułem. Ale system zadziałał prawidłowo, zgłosił, że przekładnia jest w niezdefiniowanym położeniu i odmówił dalszej pracy. Przylutowałem na powrót i znów działa. Zobaczymy jak długo.
Ponadto dorobiłem w luku dziobowym mocowanie zapasowej kotwicy oraz zmontowałem kabel kotwiczny, tj. połączyłem linę z łańcuchem. Pierwszy raz przy tym zaszplajsowałem ucho na linie. Dałoby się to nawet polubić.

+0Nm [2]